Gdyńska Atlantyda

Zwykle, gdy gdynianie pomyślą o przeszłości sprzed setek czy nawet tysięcy lat, spoglądają na południe, w stronę Gdańska. Tymczasem całkiem możliwie, że w czasach gdy gród nad Motławą dopiero powstawał, od Bałtyku po podgdański Otomin niepodzielnie rządzili bezimienni władcy Oksywia. Zwiedzanie Trójmiasta to także odkrywanie najdawniejszych sekretów.

kościół Oksywie
Co kryje się pod fundamentami kościoła na Oksywiu?

Twierdza Oksywie

Oksywski gród wznosił się nad wysokim klifem, w który nieustannie uderzały morskie fale. Od północy i zachodu broniły go potężne wały. Wydawał się nie do zdobycia, podobnie, jak cała Kępa Oksywska,z której przyroda uczyniła naturalną twierdzę. Serce państwa pozostało nienaruszone, bronili go w końcu dobrze opłacani najemnicy z północy, lecz bezimienny władca trzymając w zaciśniętej pięści srebrnego dirhema z wściekłością spoglądał na południe. Z Oksywia świetnie widać było Górę Gradową, na której jeszcze niedawno stała strażnica graniczna jego włości. Był już wieczór i władca mógł zobaczyć światła nad górą. Obce światła. Dwadzieścia kilometrów na południe odbywała się ceremonia, która wprowadziła na karty historii potężny Gdańsk, a oksywskie państwo i jego władców skazała na zapomnienie. Choć zanim to się ostatecznie stało, miało minąć jeszcze kilka pokoleń.

Państwo z Kępy Oksywskiej

Śliwiński - Oksywie
"Państwo oksywskie"

Według coraz popularniejszej koncepcji prof. Śliwińskiego, nienazwane pomorskie plemię zyskało na znaczeniu po upadku słynnego Truso, położonego nieopodal dzisiejszego Elbląga. Zniszczony ośrodek handlowy nigdy nie wrócił do dawnej potęgi. W jego miejsce, obok Wolina i Kołobrzegu wyrosło na Bałtyku nowe emporium handlowe. Położone było w okolicy Pucka,w graniach państwa władców z Oksywia.

Zapewne, podobnie jak inne porty pełny był Słowian, Prusów i Skandynawów przemierzających lądy i morza w poszukiwaniu zysku. Zarobek dawały skóry, miód, czasem bursztyn, ale przede wszystkim niewolnicy, którzy w plemiennych wojnach byli najcenniejszą zdobyczą. Zbrojni z Oksywia zajmowali się ich dostarczaniem, a handlarze spod Pucka sprzedażą. Niewolnicy byli wywożeni do ówczesnych metropolii, nawet tak dalekich jak Bagdad. Wypełniali ich ulice charakterystyczną słowiańską mową, o czym często pisali tamtejsi kronikarze.

Śladem tamtego szlaku handlowego są arabskie monety, dirhemy, znalezione m.in. u stóp Góry Gradowej w Gdańsku. Głównymi użytkownikami szlaku wiodącego z Bałtyku, przez rzeki Rusi w kierunku Cesarstwa Bizantyjskiego byli przybysze z północy: Wikingowie, zwani na wschodzie Waregami. Zapewne mieli inne pwoody do odwiedzin, niż zwiedzanie Trójmiasta z przewodnikiem.

Nowy świat

Na Górze Gradowej dopalały się resztki drewnianych umocnień. Z dawnej, oksywskiej załogi nikt nie został przy życiu, a okoliczna ludność nieświadoma wielkości chwili czekała spędzona przez wojów Chrobrego u stóp góry. Niektórzy z tych wojów mówili nieprzyjemnym, północnym językiem.


Biskup Wojciech Sławnikowic przybył tu pełny najlepszych intencji. Jego ród od dawna walczył z  pogaństwem i niewolnictwem. Czeska Praga, niedaleko której biskup wyrósł, podobnie jak nadbałtyckie emporia była ośrodkiem handlu niewolnikami. Miał czas, by napatrzeć się na bezmiar nieszczęść oddzielanych od rodzin i sprzedawanych w niewolę jeńców.


Późniejszy święty wodą i znakiem krzyża „ochrzcił liczne rzesze ludzi”, po czym udał się w swoją ostatnią, tragiczną podróż na wschód. 


Tymczasem wierni Piastom możni rozpoczęli umacnianie swego panowania nad brzegiem Bałtyku. Wyznaczono go na siedzibę wiernego młodemu państwu polskiemu księcia. Z Góry Gradowej świetnie widać było Oksywie. Wciąż niezdobyte i wciąż groźne. Pomorzanie jeszcze nie raz mieli odzyskać swoje dawne włości i zagrozić samemu istnieniu młodego państwa polskiego. Ostatecznie ulegli dopiero ponad sto lat później wojom Bolesława Krzywoustego.

Widok z Kępy Oksywskiej
Widok z Kępy Oksywskiej

Wraz z systematycznym podbojem  państewek plemiennych przez władców już chrześcijańskich handel niewolnikami ustawał, a jego miejsca zajmował ład feudalny: panowie i poddani. Także i na Oksywiu w końcu nowe zastąpiło stare.

Państwo upada

Wojowie drużyny z Oksywia z zazdrością patrzyli na na swoich pobratymców służących panom chrześcijańskiego Gdańska. Jako najemnicy codziennie ryzykowali życiem, a o dobrą zapłatę było coraz trudniej. Tymczasem ich towarzysze z południa żyli o wiele lepiej. Za wierną służbę otrzymywali we władanie nowopodbite ziemie. Z wojów zamieniali się w rycerzy, a z czasem z rycerzy w szlachtę. Wojownicy z Oksywia widząc to jeden po drugim opuszczali bezimiennego władcę Oksywia, aż wreszcie Oksywie upadło.

 

 

Na początku XIII wieku na oksywskiej Świętej Górze wzniesiono kościół św. Michała Archanioła. Być może na miejscu dawnego miejsca pogańskiego kultu. Dawni władcy i handlarze odeszli. Odeszła też dawna wiara. To był ostateczny kres bezimiennego państwa z Oksywia.

Głębiej w mrok dziejów

Historia ta, choć pasjonująca nie wystarczy, by nazwać Oksywie „gdyńską Atlantydą”. Jeszcze zanim Słowianie przybyli na te tereny, nawet zanim powstało Cesarstwo Rzymskie działy się tu rzeczy wielkie. Napiszę o tym za tydzień.